Młodzi głosują

Paź 17, 2007 przez

Od najmłodszych lat słyszymy, że polityk równa się tyle co złodziej. Rodzina od najstarszego do najmłodszego członka narzeka na władzę, opozycję i na wszystkich innych działaczy politycznych z Warszawy.

Starsi wypominają czasy PSL-u przedwojennego, inni komunistów. Za ich rządów może nie było co jeść, ale porządek był i czuło się respekt. Po cichu wytykając tylko grzechy “komunistom” i całemu towarzystwu wzajemnej adoracji jakim był PRL.

w moim przekonaniu to prawdziwi winni szukają winnych złej sytuacji, tak było kiedyś i tak jest teraz. Pomyślmy tylko, nikt siłą nie przejmuje władzy, nie ma puczów wojskowych, jak w Ameryce Południowej w latach siedemdziesiątych. Czołgi nie jeżdżą po ulicach. Złą władzę zawsze wybierał lud. To on decyduje kogo będzie oglądał na salonach przez następną kadencję i kto będzie odpowiadał za kraj. Śmiesznym jest, gdy po wyborach ktoś przeklina tych, których jeszcze kilka miesięcy wcześniej tak chwalił. Moim zdaniem potencjalni wyborcy są fałszywi w swoich poglądach. Nigdy nie przyznają się do błędu.

Dziś do głosu dochodzą młodzi ludzie o zupełnie innym punkcie widzenia świata niż ich rodzice, a tym bardziej dziadkowie. Są z jednej strony bardziej kreatywni i reprezentują liberalne poglądy. Druga strona jest jednak gorsza. Zauważyłem, że młodzi ludzie są znudzeni polityką, znudzeni tym nieustającym chaosem, tryptykiem bez ładu i składu. Nudzą ich aktualności Dla kogoś kto wchodzi w dorosłe życie wizerunek polityków, to obraz wariatów, nędzy i rozpaczy intelektualnej. I to jest przyczyną albo zupełnego odsunięcia się od politycznych spraw państwa i możliwości głosowania. W następstwie czego zanika patriotyzm. W zamian wyjeżdżają za granicę, bo przez “gospodarne” działanie władzy nie ma pracy – a to najbardziej irytuje.

Musimy propagować wybory, to, że ktoś w jakimś stopniu ma wpływ na ich wynik. Ważne są informacje. Niech nikt nie zmarnuje swojego głosu, bo to może akurat on przeważyć o czyimś zwycięstwie albo klęsce. Mówiąc, że jest źle niczego nie zmienimy. Uczmy młodzież weryfikować władzę, jej zalety i wady, co zrobiła źle, a co zrobiła dobrze. Być może to spowoduje wybranie na nową kadencję alternatywnego obozu politycznego do obecnego rządzącego. To młodzi obywatele muszą wymienić aparat rządzący.

Polacy to tradycjonaliści. Zawsze wybierali ludzi, którzy reprezentowali takie same, bądź wyraźnie zbliżone poglądy. Wynikiem były kiepski rządy. A zatem zróbmy inaczej, wybierzmy alternatywę, coś innego. Zmiany w tym stylu są najlepsze.

Najprostszym wyjściem ze złej sytuacji byłoby ogólnonarodowe zbojkotowanie wyborów i nie pójście do urn. Frekwencja byłaby tak mała, że politycy nie byliby w stanie utworzyć rządu. Może wtedy poszliby po rozum do głowy i zrozumieli, że coś faktycznie jest nie tak. W dalszym postępowaniu mogliby się usunąć ze świata polityki, ustępując tym samym miejsca nowym młodym ludziom. Tym na przykład, którzy nie są postkomunistami. Polskiej polityce potrzebna jest młoda krew.

Myślę, że im więcej młodych będzie uzyskiwało prawo głosu, tym bardziej prawdopodobne będzie polepszenie się sytuacji w kraju. Więcej zdziałają na pewno młodzi, pełni zapału politycy niż dajmy na to Leszek Miler stary “wyga”, który już nic dobrego nam nie przyniesie. A zatem wniosek, dla którego powstał ten artykuł, jest jeden, nie omijajmy urn zwłaszcza młodzi.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocenki: 0.0/10 (0 głosów)
VN:F [1.9.22_1171]
Ocenki: 0 (z 0 głosów)

Podobne

Podziel się!