Incubation – stare czasy

Kwi 27, 2012 przez

Incubation to jedna z tych gierek, które nazywamy „klasykami”. Czyli coś, co zwykle jest stare (nie ma chyba klasyków nowych.. tak mi się wydaje). Jest starą grą, bo przecież można było w to grać już z 15 lat temu. A jednak mimo to potrafię czasami usiąść i grać sobie w Incubation przez godzinkę czy dwie.
Chociaż grafika większość młodzieży 21 wieku odrzuciłaby w sekundę to jednak uważam, że jej grywalność bije na łeb niektóre najnowsze produkcje stawiające na jak najlepszą grafikę. Jasne, w grach grafika bardzo pomaga, sprawia, że przyjemniej się gra. Jednak nie jest to podstawowy warunek grywalności.. trzeba jeszcze dodać coś, co wciągnie i sprawi, że gra da dużo radości. Incubation spełniło wszystkie wymagania dobrej gry. Mieliśmy fajnie opracowany system walki (turowy), trzeba było trochę pomyśleć przy ustawieniu drużyny, dodatkowo rozwijamy żołnierzy i robimy wszystko co w naszej mocy, aby nikt nie zginął.
Na początku może i nie musi nam na tym zależeć, jednak z każdym kolejnym zabitym potworem taki żołnierz jest coraz cenniejszy. Kiedyś poświęciłem trzech rekrutów, aby uratować jednego weterana.. bo rekruci nie mogli jeszcze używać praktycznie żadnej mocnej broni, mieli mało punktów ruchu i pancerza. A weteran jak to weteran.. napierdalał niemiłosiernie, dając mi znaczną przewagę.
Potrafił zabić do czterech potworów w ciągu jednej tury dzięki wyrzutni rakiet w jaką go zaopatrzyłem.. Czyli przydatny był, oj bardzo. W trybie multiplayer możemy naprawdę dobrze wypróbować swoją umiejętność planowania i logicznego myślenia. Wszystko kręci się dookoła punktów ruchu. Trzeba policzyć ile nam zajmie dojść tam, czy damy radę jeszcze strzelić, poza tym powinniśmy wiedzieć czy na przykład zabijemy jednym strzałem czy też dwudziestoma, czy opłaca się poświęcić tego żołnierza, aby reszta mogła ubić przeciwnika i tak dalej i tak dalej. Trochę przypomina to szachy jak sobie pomyślę.
Jednak mamy większe pole manewru – w szachach na przykład nie możemy stanąć w miejscu i czekać na pierwszego przeciwnika czy po prostu się cofnąć. Ale cofanie się i czekanie na wroga jest raczej lamerstwem totalnym.. bo przecież jeżeli ktoś będzie chciał zaatakować pokój pełen gotowych do strzału przeciwników forsując jedne jedyne drzwi (pojedyńcze) to przecież można oszaleć. Znaczy dobra – mamy swoją turę i załóżmy, że bardzo sprytnie ich rozmieściliśmy.. z powiedzmy sześciu żołnierzu dwóch czy trzech wejdzie do środka, załóżmy nawet, że czterech. I co potem?
Wejdą pierwsi jak najdalej, żeby umożliwić przejście kolejnych.. ale w ten sposób stracą punkty ruchu, które mogliby poświęcić na strzelanie. I wychodzi na to, że po takim „szturmie” stoją sobie bezbronni przed wejściem i nadchodzi tura przeciwnika.. chyba nie muszę mówić, że broniący rozniosą ich w przeciągu jednej, maksymalnie dwóch tur? Musieliby być BAAAAARDZO mocno opancerzeni, żeby to wytrzymać. Fabuła w Incubation.. no cóż, przypomina ona nieco fabułę kreskówki Kapitan Bomba. Czyli NAPIERDALAĆ KOSMITÓW. Może i niecu wulgarne, ale bardzo prawdziwe. Nie ma jakiejś skomplikowanej fabuły, dostajemy różnorakie misje, czyo to ratowania jakiegoś ważnego koleszki, czy to żołnierzy.. lub po prostu zbadaj i zniszcz. Takie są cele misji w skrócie, bo oczywiście dodane są informacje po co to zrobić, jaki jest cel, co nam to pomoże.
Ale to gra komputerowa jest, więc zwykle się tym nie przejmujemy. Nie pamiętam dokładnie fabuły, znaczy konkretów.. bo cós było na pewno. Jednak ja ostatnio tą grę przeszedłem z 8 lat temu, to raczej niewiele pamiętam z takich szczegółów. Jednak obraz gry mam cały czas przed oczami.. czerwonych żołnierzy i białego dowódcę.. wszystko kwadratowe, tak samo jak i przciwnicy. Strzelanie i liczenie na to, że żołnierz trafi. Fajna zabawa. Ta gra mimo wszystko była raczej nastawiona na multiplayer.. przecież komputer był bezmyślny, po prostu atakował. Jedynym rozwiązaniem , które sprawiało, że gra nie była beznadziejnie monotonna było nawiązanie do logicznego myślenia.
Źle to okresliłem, ale nieważne. Chodzi o to, że niemalże kazda mapa była tak skonstruowana, że musieliśmy ruszać kilkoma dźwigniami, zmieniać ustawienia jakiś platform i tak dalej. Generalnie dodali jeszcze jedną rzecz – potwory były bardzo mocne. Zmuszało to do myślenia, wykorzystywania na przykład przewagi w liczbie punktów ruchu, aby strzelać w plecy przeciwnika, podczas gdy gania on kogoś innego.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocenki: 0.0/10 (0 głosów)
VN:F [1.9.22_1171]
Ocenki: 0 (z 0 głosów)

Podobne

Podziel się!