Downhill – moja pasja

Maj 22, 2008 przez

Superliga to impreza organizowana przez amatorów dla amatorów. I to wydaje się być najpiękniejsze w tej serii off’owych zawodów rowerowych. Żadnych ciśnień, mogą startować wszyscy, profesjonaliści jak również ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z szeroko pojętym pojęciem kolarstwa ekstremalnego. Downhill, dirt, dual, four cross czy też nawet downtown, to standardowe “potrawy”, które serwuje bikerom superliga.
Przez wszystkie lata w których organizowana była superliga, jej gospodarzem stało się wiele miast.
Olsztyn, w którym narodziła się idea superligi, poprzez Gdańsk, Warszawę, Białystok, Poznań i wiele innych miast.
Charakterystycznym motywem każdej edycji, był sposób jej organizacji. Za każdym razem przygotowaniem imprezy zajmowali się lokalni bikerzy. Stąd też każda edycja obfitowała w wiele ciekawostek w postaci niespodziewanych dropów i innych ciekawych przeszkadzaczy.
Na przykład podczas edycji elbląskiej trasa była oddawana w dniu zawodów, a jej przebieg mógł się zmienić w każdej chwili.

Superliga ściągnęła do siebie ogromną liczbę sympatyków kolarstwa górskiego. Na każdych zawodach organizatorzy średnio notowali ponad stu zawodników.
Różnorodność zawodników pod względem charakterów, poziomu umiejętności była ogromna. Dlatego zawody były zawsze tak ciekawe.
Bardzo charakterystycznym elementem każdej imprezy, były niewątpliwie aftery i befory. Kto zawitał to wie co to znaczy.
Zdarzały się takie beforki, że zawodnicy na drugi dzień ledwo mogli jeździć. Jasna sprawa, jak się człowiek zatruje to i jeździć trudno.
Afterki jak to afterki. Rozdanie nagród, i picie piwa do rana.
Jednak nie o imprezkach miała być tu mowa.

Freeride to pojęcie, które można stosować zamiennie z pojęciem superligi. Dlaczego??.Odpowiedz nasuwa się sama.
Superliga zapewniała atrakcje dla każdego. Downhill, dla lubiących szybko pędzić w dół. Dirt dla lubiących oderwać się od ziemi na ułamki sekund i popisać się jakimś karkołomnym trikiem. Four cross, dla lubiących ostrą rywalizację na torze.
Ostatnio rozegrano nawet tzw. UPHILL AVALANCHE. Polegało to na tym, żeby wtargać swoją maszynę pod górę. Tą samą trasą którą wiódł DOWNHILL.
Najciekawsze było to że downhill był przeprowadzany na, wydawałoby się, typowo płaskich terenach. Przykładem niech będzie opisywany wyżej Elbląg. Trasa może niekoniecznie długa. Najlepsi przelatywali ją w 30 sekund. Ale impreza była przednia.
Prawie na każdych edycjach był rozgrywany DIRT. Każdy kto potrafił popisać się jakimś trikiem, a zdarzali się tacy co nie potrafili, mogli wziąć udział i zgarnąć ciekawe nagrody.
Rozgrywana była także konkurencja na dropie. Zrób topowy trik i zgarnij nagrody.

Jeśli choć trochę interesujesz się kolarstwem ekstremalnym, powinieneś zawitać na superligę.
Na pewno nie będziesz zawiedziony. Superliga dostarczy Ci wrażeń jakich wcześniej nie doświadczyłeś.
Jeśli masz rower, zestaw ochraniaczy i kask (choć zawsze ktoś może Ci pożyczyć), to sprawdź na stronie projektu, kiedy są następne zawody.
Wskakuj w pociąg, załatw parę dyszek na wpisowe. I do dzieła. Nie dość, że będziesz mógł poznać ciekawych ludzi to sam przekonasz się co potrafisz. Superliga w idealny sposób potrafi zweryfikować doświadczenie ridera.
Do zobaczenia na kolejnej edycji superligi.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocenki: 0.0/10 (0 głosów)
VN:F [1.9.22_1171]
Ocenki: 0 (z 0 głosów)

Podobne

Podziel się!